Będąc w pierwszej klasie, szkoły podstawowej oczywiście, wszystko jest strasznie łatwe. Kolegujesz się ze wszystkimi dziewczynami, chłopacy cię obrzydzają, nie przejmujesz się nauką, rodzice praktycznie na wszystko ci pozwalają, po prostu sielanka. Nie ma dla ciebie czegoś takiego jak miłość, czy choćby prawdziwa przyjaźń. Wystarczy, że ktoś lubi ten sam kolor co ty i już jesteście "bff na całe życie". Najcięższe kłótnie to te o to, kto będzie pierwszy na boisku, lub kto ma najfajniejszy piórnik. Nie liczy się co masz na sobie, nikt cię nie ocenia, a nawet jeśli, to mało cię to obchodzi. To jest po prostu, moim zdaniem, najlepszy okres twojego życia, mimo że później nic z niego nie pamiętasz. Dokładnie. Kiedy teraz patrzę wstecz mam wrażenie, że byłam wtedy cały czas cholernie naćpana. Tak jakby mój umysł był wyłączony, a przemawiało ciało. Nie pamiętam prawie nic, a jeśli już coś, to uświadamia mi to tylko jaka byłam głupia. Dziecko to nie jest dla mnie mały, kilkuletni człowiek. Dziecko to dla mnie ktoś kto nie rozumie. Mam wrażenie, że w życiu każdego istnieje taka jakby granica dojrzałości. Zanim się ją przekroczy nie wie się o jej istnieniu. Jest się beztroskim, szalonym, szczęśliwym, wszystko wydaje się takie wspaniałe, myśli się optymistycznie i nie zdaje się sobie sprawy z otaczającego cię świata, myśli się teraźniejszością i nie zadręcza się niczym. Zanim się ją przekroczy jest się po prostu dzieckiem.
Jeśli ty już przekroczysz tę granicę, to łatwo możesz poznać kto jeszcze tego nie dokonał. Ale to nie jest nasz wybór. Tak po prostu jest taki okres, w którym zaczynasz wszystko odbierać inaczej. Wszystko wydaje się być takie... inne. W końcu zauważasz tę różnicę, może to potrwać długo, ale wiesz już na pewno, że nie jesteś tą samą osobą co kiedyś. Tak było i ze mną. Nawet nie wiem kiedy przez nią przeszłam. Wszystko teraz zlewa się w całość. Nie wiem kiedy przestałam być tym kimś, kim wtedy byłam. Kiedy przestałam tak pozytywnie patrzeć na świat, przestałam się ciągle uśmiechać, a wszystko zaczęło wydawać się takie trudne. Kiedy zaczęłam wszystko rozumieć. Kiedy każde wypowiedziane słowo zaczęłam tak bardzo analizować, zaczęłam się przejmować tym co jest. Nawet nie wiem kiedy uśmiech zszedł z mojej twarzy. Nawet nie wiem kiedy przestałam być dzieckiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz